czwartek, 13 marca 2014

Odnaleźć siebie...

Na początku chciałabym Was wszystkich przeprosić, że tak długo nie dodawałam żadnego posta. Szczerze to nie miałam czasu a jak już miałam to nie miałam humoru do tego.
Już chyba u każdego widać wiosnę. To wspaniały czas na spacery i takie tam ;)
Trochę sportu na pewno każdemu z nas się przyda.

Dzisiaj napisałam do szkoły nowelę. Tak szczerze wydaje mi się, że jest zbyt poważna jak na mój wiek, ale nie jest ona o mnie. Odrobinę różni się ona od oryginału, który oddam jutro w szkole, ale mam nadzieję, że wam się spodoba. <3 Miłego czytania

"Odnaleźć siebie"
Są chwile w życiu, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Pomimo czasu i wielu innych zdarzeń, my nadal będziemy o nich pamiętać. To nasza historia, którą sami tworzymy. Każdy z nas ma swoją historię… jedni zwyczajną, prostą, inni ciekawą i intrygującą… Niekiedy musimy pokonać nasze lęki, aby zrozumieć to, co tak naprawdę jest ważne. Podobne… musimy leczyć podobnym.
          Od zawsze była szarą myszką, osobą z pozoru znaną, ale skrytą i tak daleką od innych. Podczas kiedy inni śmiali się, wygłupiali, ona zawsze siedziała sama. Pomimo tego, że starała się uśmiechać, w głębi duszy czuła, co innego. Miała dość życia, tego, jaka jest i co robi. Nigdy nie była normalna i dobrze o tym wiedziała. Bała się innych ludzi, otoczenia, a nawet samej siebie. Jedna osoba, jedno wydarzenie w jej życiu zmieniło wszystko i właśnie o tym chciałabym wam opowiedzieć.
          Pamiętam ten dzień… z pozoru piękny, bo ciepły i słoneczny. Dla niej był nie do wytrzymania. Najchętniej uciekłaby od tego wszystkiego, co ją przytłacza, skryła się w ciemnym pokoju i wyszła dopiero wtedy, kiedy poczuję się lepiej, ale wtedy pomyślała, co innego. Chciała skończyć to wszystko, to, co zaczęła… Udała na dach jednego z najwyższych budynków w mieście. Dzisiaj sama nie rozumie swojego postępowania, bo doszła do wniosku, że nie miało ono jakiegokolwiek sensu.  Okropnie bała się wysokości, ale była zbyt zdesperowana żeby odczuwać emocje. Stanęła przy krawędzi dachu i spojrzała w dół. Kręciło jej się w głowie i była rozkojarzona, ale podjęła decyzję i zrobiła to… Skoczyła. Zaledwie kilka sekund a przez głowę przeleciało jej całe życie. To, o czym chciała zapomnieć, o czym marzyła, wszystko. Myślała, że zginie, zamknęła oczy i czekała, ale… nic się nie stało, nie czuła się obolała, w sumie nic ją nie bolało. Wtedy otworzyła oczy i doznała szoku.  Wpatrywały się w nią oczy pełne troski, czegoś, czego w życiu zawsze jej brakowało. Będąc w jego ramionach czuła się tak bezpiecznie. Chciała żeby ten moment nigdy się nie skończył. Właśnie dzięki tej osobie, jej oczach i tym wydarzeniu zmieniła się, stała się kimś innym. Już nie była taka skryta. Zauważyła, że tak wiele osób chciało jej pomóc a ona tego nie dostrzegała. Chłopak, który ją uratował stał się jej przyjacielem. Takim prawdziwym i szczerym, który jako pierwszy usłyszał to, co trzymała w sobie przez tyle lat. Jeden dzień, jedno wydarzenie a wspomnienia pozostaną do końca.
          Sama, jako osoba, która usłyszała to od niej wiele zrozumiałam. Ona też. Teraz ma wielu przyjaciół a ja jestem jednym z nich. Każdemu, komu zaufa opowiada o swojej przygodzie żeby o też nie zrobił takiej głupoty i dokonał zamachu na własne życie. Otworzyła się na świat, czego dotąd się bała. Skoczyła z tak wielkiej wysokości, pomimo swojego lęku. Podobne wyleczyła podobnym…


Prosiłabym o niekopiowanie powyższej noweli. Z góry dziękuję ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz